Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty

1/26/2013

Niech mi moda wolność odda

Niech mi moda wolność odda


Będąc małą dziewczynką byłam niewolnicą lakierek i 'lambadówki'. Był też czas na 'plastiki' i sandały na piance z kolorowymi szerokimi gumami. Były skarpetki z koronką, a jak ze Szwecji przywiozłam kolorowe adidasy na rzepy to moja pozycja w społeczeństwie szczerbatych pierwszoklasistów przewyższała pozycję nauczyciela. Krótko mówiąc: 10 punktów do rispekta ;) Kto kojarzy 'plastiki' i 'lambadówki', ten wie o czym mówię. Kto miał coś fajnego i kolorowego, ten miał murowane miejsce na placu zabaw. Tak było, kiedy Polska wychodziła z szaro-burej rzeczywistości podszytej granatowym drelichem. Dochodziło nawet do tego, że fajne buty mogły ci załatwić parę spraw. Na przykład kiedyś na placu zabaw w kolejce do huśtawki dziewczynka na niej siedząca wskazała na mnie paluszkiem i powiedziała: ‘Chcę, żeby teraz ta dziewczynka się huśtała, bo ma ładne lakierki’. No i proszę! Byłoby fajnie, tylko że jej tatuś okazał się uczciwy i nie wpuścił mnie w kolejkę.

W czasach podstawówki była moda na sportowe rzeczy. Pierwsze adidasy z odpowiednimi znaczkami, bluzy z owockami i spodnie Picaldi. To były czasy... A potem w liceum już nie było tak łatwo. Po kilku próbach bycia modną poddałam się. Nigdy nie byłam na czasie. Nawet jako dziecko te słynne lakierki dostałam po kimś, bo były za małe. Moi rodzice nigdy nie uważali, żeby moda była ważna, aż w końcu i ja doszłam do tych samych wniosków. Szkoda mi było kasy, żeby wiecznie być modną, bo zanim uzbierałam na najmodniejszą bluzę, już sto innych rzeczy było bardziej na czasie. Tak więc złożyłam broń i znalazłam swój własny styl, czyli brak stylu, który gdzieś tam dryfuje pomiędzy praktyczną wygodą, a klasyczną elegancją. Czasem ocieram się o najnowsze trendy, ale raczej kupuję to, co mi się akurat spodoba i to co pasuje do mojej figury niskiego grubasa w rozmiarze 38 ;), niż to, co jest właściwie modne.

Tak więc zatem i prosto z mostu dziś jako dorosła kobieta apeluję! Niech mi moda wolność odda! Mam dosyć 'najnowszych trendów' i 'obowiązkowych kreacji na ten sezon'. Nie ma w sklepach nic innego, jak to co akurat na topie! Nie dam rady wcisnąć choćby na łydkę spodni, których nogawka jest węższa od mojego rękawa! Nie dam rady nosić swetra, którego dekolt jest większy od niego samego! Ja chcę prawdziwe jeansy! Bez dziur, bzdurnych przebarwień! Z większością bawełny w składzie, klasyczne, najlepiej granatowe z lekko rozszerzaną nogawką! Chcę przytulne swetry! Ja chcę w sklepach ciuchy naturalne dosłownie i w przenośni! No!

PS: Pozdrawiam wszystkie Panie, które gdzieś w głębi duszy czują to, co ja.







2/04/2012

Rajty na tyłek ;)

Rajty na tyłek ;)

No i przyszła nam jaśnie ośnieżona zima. Może nawet nie tyle ośnieżona, co mroźna, jak diabli. Minus dwadzieścia z rana nie nastraja do wyjścia z domu, a tu do pracy trzeba iść. Tak więc zakładam rajty na tyłek i dreptam w diamentowym pyle do pracy. Wszystko mi zamarzła, ale kiedy patrzę na wschodzące w pomarańczach i złoceniach słońce, kiedy patrzę na te drobinki lodu wirujące w powietrzu i pobłyskujące w słonecznym świetle, to uśmiecham się i myślę sobie, że mimo wszystko piękny jest ten świat, i piękna jest ta nasza zima.
PS: dodam, że nienawidzę nosić rajtek pod spodnie, bo czuje się wtedy o 30 kg grubsza, nie mogę się ruszać swobodnie i wszystko mnie od razu drapie, ściska, wkurza!

5/19/2011

grubaska w rozmiarze 38

grubaska w rozmiarze 38

Nie wdając się w szczegóły moich wymiarów powiem, że nie jestem osobą otyłą. Nie mam problemów z nadwagą. Może nie jestem wysoka, ani chuda jak wieszak. Ale nie jestem gruba!! Mam swoje kształty - jak to panowie mówią: "mam czym oddychać i na czym siedzieć". Ale mój tyłek jeszcze nie "dynda ironicznie z tyłu", a i biust jest na swoim miejscu. Na brzuchu mała niewinna fałdka - no nie potrafię sobie czasem odmówić pysznego jedzenia! Ale powtarzam - nie jestem gruba!! I tak sobie mogę to powtarzać i wmawiać, ale w sklepie i wśród niektórych znajomych, o zgrozo, jestem grubasem!! Jem niezdrowo i przez to noszę rozmiar 38!! To jakiś skandal jest!! "Panie i panowie - ona nosi rozmiar 38!!" Sama się pogrążę - czasem muszę kupić czterdziestkę, bo zdarza się, że te trzydziestki ósemki nie wchodzą mi na biodra!! No ja was proszę!! Jestem kobietą, a nie deską!! Raz w firmowym, bardzo zresztą popularnym sklepie, którego nazwy nie wymienię, pani sprzedawczyni spojrzała na mnie karcącym wzrokiem, kiedy poprosiłam o rozmiar 40. "Nie ma..." powiedziała zniesmaczona kręcąc głową. Czy zatem powinnam przejść na dietę i zmniejszyć biust i biodra?? Wiem, że może dramatyzuję, ale mam dosyć bycia traktowaną jak grubas tylko dlatego, że noszę rozmiar 38!
Copyright © Tyci Kraft , Blogger