Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty

8/20/2016

Żyrafa testuje: zabawkowy aparat fotograficzny Simba

Żyrafa testuje: zabawkowy aparat fotograficzny Simba
Teksty z kategorii 'Żyrafa testuje' stały się cykliczne ;) Ze względu na wakacyjne wyjazdy nie mam za wiele do pokazania z rękodzieła. Dlatego publikuję gotowe teksty ze zlikwidowanego bloga ;)

Skąd pomysł na te wszystkie testy i opisy? Ano stąd, że ja na przykład większość zabawek kupuje przez Internet i czasem brakuje mi opinii czy bardziej szczegółowego opisu jakieś zabawki. Kupuję czasem trochę w ciemno... I dlatego postanowiłam publikować te moje testy ;)

Dziś zabawka ze średniej półki cenowej ;) Tak dla odmiany ;) Aparat fotograficzny firmy Simba. Kupiony też już rok temu, więc tę zabawkę również możemy uznać za solidnie przetestowaną ;) 
Czym się kierowałam przy zakupie? Tym razem w kwestii wyglądu nie chodziło o bajery, tylko o podobieństwo do prawdziwego aparatu, którym robię Małemu Człowiekowi zdjęcia. Czyli musiał mieć wizjer, obiektyw, lampę błyskową. Nie chciałam też, żeby wyglądał totalnie zabawkowo - uśmieszek czy grzechotka zamiast obiektywu nie wchodziły w grę. No i tym razem wzięłam również pod uwagę cenę.
 
Wybór padł na aparat Simba. Zabawka jest wykonana z solidnego plastiku. Jak widać na zdjęciach jest w trzech kolorach. Obiektyw jest duży i można nim kręcić. Wydaje przy tym klikający dźwięk plastikowego koła zębatego ;) Mamy przycisk migawki, który wydaje dość autentyczny jej dźwięk i trzy przyciski dźwiękowe. Tu jest trochę gorzej, bo jak Mały Człowiek zawziął się na jeden z przycisków, to przez pół godziny słuchałam subtelnego 'heloł' ;) Myślałam, że przyciski będą wydawać dźwięki zwierzątek, które pokazują naklejki, ale nie. Mamy zatem jakieś bimbanie, śmiech dzieci i coś na kształt kukułki z zegara.
Jest też przycisk opisany jako 'test' (lub 'try me'). Nie wiem, czy firma Simba zmieniła ostatnio opakowanie, bo ja sobie nie przypominam, żeby na pudełku było pokazane do czego ten przycisk służy i wiem, że się nad tym trochę głowiłam. Okazuje się, że przycisk ten uwalnia zza / spod obiektywu płytkę oklejoną lustrzaną folią. To taka pomoc przy selfie ;)
No i oczywiście mamy wizjer i lampę błyskową, która mruga światełkiem podczas robienia zdjęć. Aparat jest masywny i dość duży (wymiary ok 13 x 18 cm), ale lekki więc spokojnie Mały Człowiek ogarnia go jedną ręką ;) I to tyle z opisu. A teraz moja ocena. Zaczniemy od plusów. 1. Cena. Nie jest wygórowana. Można go kupić już od 30 zł. Jak za taką zabawkę myślę, że rozsądnie. 2. Autentyczność. Pomijając przyciski dźwiękowe i kolory, to z przodu aparat wygląda jak aparat :) 3. Mały Człowiek jeszcze nie do końca rozumie, jak się tego używa, ale już ma uciechę i robi zdjęcia ;) 4. Są baterie w zestawie, więc natychmiast można uruchomić zabawkę.

No i na koniec lecimy z minusami. Nie będzie ich za dużo, ale moim zdaniem dość istotne. 1. Fatalny tył aparatu. Niby są tam jakieś atrapy przycisków, ale wszystko jest w jednym kolorze. Mało interesujące dla dziecka. Mało czytelne.  Projektantowi chyba siadła wyobraźnia na tylnej części.
2. Dźwięki. Czy już o nich wspominałam? Tak! No ja nie wiem, jakie powinny być, ale ja już chyba wolałabym zwierzątka. Nie są najgorsze, ale najlepsze też nie są i ogólnie nie pasują mi do APARATU. 

Podsumowując: zabawka fajna. Mogę ją polecić zwłaszcza, że w tej klasie i cenie wybór - o dziwo - nie jest znowu taki wielki. Dziecko może się nim fajnie zająć, a zachęcone pozowaniem ma dodatkowy ubaw ;) Mały Człowiek często po niego sięga i choć, jak już wspomniałam jeszcze nie do końca wie jak to działa, to lubi aparat i daje buziaka swojemu lustrzanemu odbiciu ;)






8/13/2016

Żyrafa testuje: klocki dla dzieci ze zwierzętami firmy Djeco

Żyrafa testuje: klocki dla dzieci ze zwierzętami firmy Djeco
Dziś kolejna ocena dość drogiej zabawki: klocki ze zwierzętami firmy Djeco. I już na wstępie zdradzam wam część opinii ;) No tak. Kupiłam te klocki Małemu Człowiekowi, bo zobaczyłam je u znajomej i spodobały mi się nietypowe obrazki zwierzątek. Poza tym klocki wydały mi się solidne. Bywa problem z ich dostępnością. Ale dla chcącego nic trudnego: można je znaleźć i czasem są nawet w promocji. Mnie udało się je znaleźć i to właśnie w promocyjnej cenie.

No a teraz może o samych klockach. Komplet składa się z 12 sztuk sześciennych klocków (krawędź 6 cm) oklejonych błyszczącym, śliskim papierem. Na klockach mamy szesnaście zwierzątek 'ręcznie' malowanych. Naprawdę ciekawie wyglądają i są pogrupowane. Na przykład: jedna grupa to zwierzaki dzikie, inna - zwierzęta domowe. Zdarza się, że klocki są opisane jako drewniane. Nie wiem, czy w środku faktycznie jest drewno, ale jeśli tak, to dość cienkie, bo pod naciskiem ścianki się uginają. Klocki są lekkie, bardzo kolorowe i dość wytrzymałe.

Przejdźmy do oceny. Zacznę jak zawsze od plusów. 1. Klocki są dość duże, żeby zainteresować dziecko i dość małe, żeby dziecko mogło je swobodnie chwycić rączką. 2. Żywe, fajne kolory przyciągają uwagę. 3. Klocki kształtują wyobraźnię. Można mieszać części zwierząt tworząc swoje 'potworki'. Można je ustawiać w wieże i piramidy. Mały Człowiek bardzo lubi budować wysoką wieżę, która w końcu się przewraca, a jak nie chce się przewrócić, to jej Mały Człowiek pomoże ;) 4. Dziecko może poprzez zabawę poznawać zwierzęta, a także części 'ciała' (nogi, brzuszki z łapami, głowy). 5. Mimo użytych materiałów (chodzi mi o papier) klocki są wytrzymałe. Mały człowiek nimi rzuca, czasem sobie przygryzie ;) Póki co rogi się nieco zaokrągliły, ale papier wytrzymuje zęby Małego Człowieka i naprawdę nic się z nimi nie dzieje.
No a teraz zapraszam do poznania minusów. Nie ma ich wiele, a pierwszy to jak już wspomniałam WYSOKA CENA!! Najtaniej widziałam te klocki za 64 zł (plus koszt wysyłki). To - moim zdaniem - dość drogo jak na taką zabawkę. Nawet jeśli jest fajnie wykonana. 2. Wykonanie. No za tę cenę, to może lepiej byłoby wydrukować te rysunki bezpośrednio na drewnie? Wtedy wyglądałyby bardziej eko, solidniej, porządniej... No ale to oczywiście jest moje zdanie... ;)
Podsumowując: za taką cenę mogłoby w tym pudełku znajdować się coś lepszego. Mimo to jednak nie żałuję wydanych pieniędzy. Mały Człowiek bardzo lubi te klocki i często się nimi bawi. Są oryginalne i same rysunki bardzo nam się podobają. Takie nietypowe, nie-komputerowe ;) Wiem, wiem: pełno jest tego typu klocków - puzzli i nie trzeba wydawać takiej kasy, ale znowu: po prostu wpadły mi w oko i się uparłam ;) Mogę je polecić na prezent, jeśli ktoś chce kupić coś droższego, co na drogie nie wygląda ;)

KOMENTARZ CZYTELNICZKI (kopiuję, bo wpis znajdował się wcześniej na moim innym blogu):

Daria 30 listopada 2015

Fajna recenzja, a klocki wyglądają obiecująco... Szukam akurat czegoś w tym stylu dla mojego szkraba. Chociaż ich cena jest faktycznie nieco wysoka jak na zwyczajne klocki... Chyba że to za te urocze zwierzątka, bo podobnie jak Ty muszę przyznać, że obrazki są prześliczne, bardzo oryginalne :) Obawiam się jednak, że mimo wszystko mój junior dość szybko by je rozbroił z tego względu, że oklejone są papierem - jego małe rączki zaskakująco umieją zedrzeć KAŻDĄ naklejkę, która choć odrobinę da się oddzielić od podłoża... :D
Pozdrawiam serdecznie ! :)

Ma Bi 30 listopada 2015

O dziwo papier trzyma się BARDZO DOBRZE!! Sama jestem w szoku ile te klocki już wytrzymały ;) Ale oczywiście nie namawiam :) Pozdrawiam i dziękuję za wizytę :) 




8/06/2016

Żyrafa testuje: mały majsterkowicz Dumel Discovery

Żyrafa testuje: mały majsterkowicz Dumel Discovery
Kilka najbliższych wpisów poświęconych będzie zabawkom, książkom, które Mały Człowiek ma w swoim posiadaniu i testujemy je od jakiegoś czasu. Dziś coś dla małych majsterkowiczów. Walizeczka firmy Dumel Discovery.

Zanim ją kupiłam szukałam dużo na necie i znalazłam o niej różne opinie. Dlatego też była ona u mnie na drugim miejscu. A po długich poszukiwaniach Mały Człowiek dostał interaktywną walizkę z narzędziami firmy Yanfa. Niestety nie cieszył się nią długo, bo jeden z przycisków zapadł się do środka uszkadzając przy tym płytkę odpowiedzialną za dźwięki skrzyneczki. Dodam, że Mały Człowiek nie naciskał przycisku mocno, ale za to często i w związku z tym został bez skrzynki narzędziowej. Powiem jednak szczerze, że gdyby w tamtym czasie (było to już jakiś rok temu) sprzedawca miał je na stanie to wzięłabym ją ponownie. Niestety nie było, więc wzięliśmy pozycję numer dwa, czyli wspomnianą walizeczkę Dumel Discovery.
Zanim jednak przejdę do mojej oceny - krótki opis. Walizeczka jest niewielka (coś ok 20 x 30 cm), kolorowa i dźwiękowa ;) Wbijane gwoździe wydają dźwięki. Śrubki również. Kształty wrzucone w odpowiednie miejsce wydają dźwięki, a koła zębate grają melodyjki (sztuk trzy). Wiertarka też wydaje dźwięki, więc sporo tych dźwięków.
Narzędzia są niewielkich rozmiarów - w sam raz do ręki Małego Człowieka. Klocki - kształty są z grubego plastiku i też świetnie się mieszczą w małej rączce. Generalnie wszystko jest z solidnego plastiku w ładnych kolorach.
No to przejdźmy do oceny. Na początek plusy. PIERWSZY i chyba najważniejszy, to fakt, że walizka jest solidna i kolorowa. 2. Śrubki nie wykręcają się ze skrzynki, więc się nie zgubią. 3. Melodyjki i inne dźwięki nie są bardzo męczące, więc można wytrzymać nawet dość intensywną zabawę Małego Człowieka ;) 4. TEŻ WAŻNY plus, to fakt, że skrzynka rozwija zdolności manualne. Małe rączki i paluszki pracują nad klockami, wkręcają śrubki i dostają nagrodę w postaci dźwięków.
No i teraz będzie mniej przyjemnie, bo lecimy z minusami. 1. CENA! Za taką zabawkę powyżej 60 zł, to trochę dużo. Ja kupiłam, bo się uparłam (i w sumie był to prezent od dziadków), ale myślę, że za tę cenę, można kupić coś więcej. 2. Narzędzia nie mają żadnego umocowania. Trzeba je jakoś ułożyć, upchnąć w walizce, albo za każdym razem szukać po całym domu ;) Nie dajcie się zwieść zdjęciom, na których jest plastikowa wytłoczka w wieku walizeczki. Wytłoczka jest z cienkiego plastiku i nie jest umocowana do wieka. Poszła do kosza po godzinie zabawy ;) 3. W zestawie nie ma baterii do wiertarki. Szkoda, bo przy takiej cenie mogliby odżałować...
Podsumowując: zabawka jest ciekawa dla Małego Człowieka - Odkrywcy ;) Naprawdę jest odporna na wstrząsy, upadki i uderzenia. Czasem wypadnie z małych rączek i jeszcze się nic nie potrzaskało. Mogłaby być tańsza, ale Mały Człowiek wraca do niej do tej pory, więc były to dobrze zainwestowane pieniądze ;)


PS: może się komuś wydawać, że najpierw kupię, wydam kasę, a potem narzekam na cenę. Owszem: czasem kupuję drogie zabawki tylko dlatego, że się uprę, coś sobie ubzduram lub wyjątkowo mnie zauroczą i już! Chce jednak na Żyrafa testuje podać różne plusy i minusy, rożne cechy i aspekty i cena jest jednym z nich. To, że kupiłam jakąś zabawkę nie zmienia faktu, że czasem uważam ją za zbyt drogą, ale Mały Człowiek jest tylko jeden...!





Copyright © Tyci Kraft , Blogger