Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przytulanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przytulanka. Pokaż wszystkie posty

2/18/2018

Pani Sowa Przytulak

Pani Sowa Przytulak
'To jaaaaa! Typ niespokoooojny!' Taka mała parafraza ;) Ale bardzo dobrze opisuje to, co sie ostatnio u mnie dzieje. Jakoś taką mam burzę w głowie ostatnio! Dziś powiem Wam tylko, że szykuję się NOWE! Oczywiście, że będę Was zamęczać szczegółami, ale po to Was mam, prawda ;) Poza tym zapowiadam też, że na dniach odbędzie się małe rozdanie ;)

A dziś o Pani Sowie, która okazała się ukochana bohaterką ilustracji z książeczki Małego Chłopca z Zielonej Wyspy ;) Podobno Roczniaczek Siostry tak upodobał sobie ptaszysko, że książeczkę zaczyna oglądać od tego obrazka:


No i właśnie Sis poprosiła, żebym tę jednowymiarową Panią Sowę przeniosła w 3D ;) Ustaliłyśmy pewne detale - wiadome dla mnie było, że nie zrobię jej kropka w kropkę, ale muszę przyznać, że mimo wszystko wyszła BARDZO podobnie:


Chciałam, żeby efekt końcowy był niespodzianka, ale jednak pokazuję Panią Sowę, bo Sis była ciekawa, że jak to, 'myślałam, że to będzie z tydzień trwało!' ;)  A kiedy Mały Człowiek nie przeszkadza - idzie szybciej ;) W każdym razie Pani Sowa gotowa! I już za dwadzieścia dni poleci na Zieloną Wyspę prosto do małych łapek Roczniaka ;) 

No to tyle na dziś. Ciesze się, że jesteście ze mną :) Pozdrawiam bardzo serdecznie ;) PA!





2/08/2018

Przytulak Robot

Przytulak Robot
Z Małym Człowiekiem nie jest bardzo trudno jeśli chodzi o zabawki. Jak na razie mamy na koncie jedną jedyną histerię w Pepco w temacie 'mamo kup mi! buuuuuuuuuuuuu!!' Z reguły udaje nam się werbalnie i racjonalnie (dwa trudne słowa jak dla czterolatka ;)) wyjaśnić mu, że śmieciarka wielkości komody, to mu się już do pokoju nie zmieści i że nie potrzebuje 127. samochodu, a pluszaki to się tylko kurzą. Jednej rzeczy nigdy nie odmawiam: KSIĄŻKI! A i tego mamy nadal niewiele w porównaniu do znanych mi dzieci (chociaż i tak więcej niż jeszcze inne znane mi dzieci mają we władaniu ;)). Tak więc kiedy pewnego dnia Mały Człowiek po powrocie z przedszkola jednym tchem opowiada mi, jak to jego kolega - 'Kuba P. (zawsze wymieniany z imienia i nazwiska ;)) przyniósł do przedszkola robota, takiego rozkładanego, co to powstaje z samochodu i w ogóle jest z wypasem i WOW! Kupisz mi takiego!?' A ja w myślach mówię jak w pokerze: 'sprawdzam!', a na głos: 'nie synu, nie kupię ci takiego robota, bo masz już całe tony zabawek, a i tak połową się nie bawisz.' Mały Człowiek przyjmuje to całkiem nieźle, ale jeszcze próbuje, że na urodziny, czy coś może jednak? Matka mięknie i powiada: 'mogę ci uszyć jakiegoś robota, ale nie kupię.' O dziwo Mały Człowiek przyjmuje tę wiadomość z entuzjazmem i przez kolejny miesiąc suszy mi głowę: 'to kiedy mi uszyjesz tego robota?!'. A matka weny nie ma....

Po tym pasjonującym wstępie przechodzę do rzeczy. Przyciśnięta wyrzutem sumienia, że oto własnemu dziecięciu, że innym to szyję: w jeden dzień, na już, na wczoraj, a synu musi tyle czekać! Przyciśnięta tymi spojrzeniami i sugestiami - dostałam naklejkę na wzór, a sama sobie winna, że akurat z robotami mu dałam. Przyciśnięta i zablokowana suszarką na pranie, bez możliwości ucieczki usiadłam do maszyny i uszyłam. W końcu pomysł na niego nosiłam w głowie od miesiąca... 


To znaczy może nie dokładnie taki był mój pomysł, bo co do wyglądu zainspirowałam się otrzymaną naklejką. Ale wiedziałam, że będą trybiki i jakieś guziczki-liczniczki ;) A do tego rączki i nóżki na gumce ;) O tak! W rączki i nóżki wciągnięte są nieco krótsze gumki. Dzięki temu można mu te rączki i nóżki nieco rozciągnąć :)


No i taki to właśnie ten nasz robocik... Poszło małe rozczarowanie, że nie ma skrzydeł - miał mieć takie jak Buzz z Toy Story, ale matka o 23:00 już o tym nie pamiętała...

I to tyle na dziś. Od poniedziałku Mały Człowiek wraca do przedszkola, to może uda mi się co nie co zrobić ;) Może cudownie wena wróci? ;) A póki co pozdrawiam, PA!





12/01/2013

Jesienne mruczando - maskotka-kot dla Małego Człowieka

Jesienne mruczando - maskotka-kot dla Małego Człowieka
Ostatni tydzień upłynął mi pod znakiem szycia i dziergania. Między innymi powstał Mruczek dla Małego Człowieka :)

Skąd pomysł? Po pierwsze kiedyś, gdzieś w Internecie widziałam podobną zabawkę i postanowiłam zrobić własną wersję. Po drugie w pierwszym okresie dziecko nie widzi za dobrze. Tak, tak! Dziecko widzi kształty, kontrasty, ale mamę czy tatę rozpoznaje nie po twarzy tylko po zapachu i głosie. Widziałam zabawki dla niemowląt w dwóch kontrastowych kolorach: czerni i bieli i takową właśnie umyśliłam dla Małego Człowieka.

Jak powstał mruczek? Ano na początku musiałam sobie pomysł z głowy tak trochę rozrysować. Ostrzegam, że szkice w moim wykonaniu są raczej słabe i symboliczne ;) Potem musiałam zdobyć materiały. Korpus jest ze starego sweterka (zostały mi rękawy po tym, jak zrobiłam czapkę). Nogi i ogon z pasiastej koszulki, która kupiłam w ciucholu za kilka złotych, a oczy, nos i uśmiech z filcu. Wszystko powycinałam, poukładałam...
No a potem przyszedł czas na szycie. I wiecie co? To szycie jest dla mnie dużą frajdą. Z maszyną do szycia mam do czynienia od chyba 20 lat (to już tyle?!). Ale takie rzeczy, jak patchworkowe kołderki, zabawki, czy ozdoby świąteczne szyję pierwszy raz. I za każdym razem jak dzieciak cieszę się z efektu! :D Szyję, a potem w napięciu przewracam na prawa stronę, wykańczam i widzę, co mogłam zrobić inaczej, a co wyszło idealnie. To jak małe laboratorium ;) A mruczek wyszedł o tak:
Wypchany jest groszkiem silikonowym, więc spokojnie mogę go prać do woli :) Długie łapki można mu zawiązać na supełek ;) A tak się spodobał Sis, że zamówiła sobie takiego u mnie pod choinkę ;) No to jutro trza będzie zasiąść do cięcia i szycia :)

A póki co miłej niedzieli życzę. Czas na obiad ;)






Copyright © Tyci Kraft , Blogger