Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pierwsze dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pierwsze dziecko. Pokaż wszystkie posty

12/28/2013

Zapiski debiutującej Ciężarówki - część trzecia

Zapiski debiutującej Ciężarówki - część trzecia

 'Zapraszamy na sale'*, czyli niech gotówka żywym strumieniem płynie.

W ciąży kurczą się jedynie dwie rzeczy: twój portfel oraz czasem poczucie własnej wartości - zwłaszcza w dni, kiedy endorfiny akurat wzięły sobie wolne. W ciąży wszystko rośnie: twoje ciało i twoje wydatki. O endorfinach i nadmiarze ciała do kochania w następnych odcinkach, a dziś porozmyślamy o wydatkach. 

Mogę z całą pewnością stwierdzić, że każdy, kto świadomie decyduje się na rodzicielstwo zdaje sobie sprawę z wiążących się z tą decyzją wydatków. Ci, którzy nieświadomie zostają rodzicami też się o tym przekonują prędzej czy później... Ale czy z całą pewnością można stwierdzić, że wszyscy wiedzą na co będą szły pieniądze w czasie ciąży?! Sprawa wydaje się oczywista: lekarz, badania, wyprawka. Czy na pewno tylko to?

Na początku wydawało mi się, że uda się opękać ciążę na podstawowych wydatkach i prostych rozwiązaniach. Byłam święcie przekonana, że nie zwariuję na punkcie tych śliczniusich koszulek, śpioszków i innych słodziastych, malusich ubranek i że rozsądnie kupię wyprawkę nie poddając się modzie i ogólnemu przekonaniu, że na dziecko wydawać trzeba, a oszczędzać nie wolno, a wręcz nie wypada. 

Z tym ostatnim, owszem: udało się. Podeszłam do sprawy wyprawki bardzo racjonalnie. Co prawda nie zgodziłam się na kupno wózka z drugiej ręki, bo chciałam mieć pachnący nowością wózek taki, jak mi się spodoba, a nie taki, jak się akurat trafi. Ale z resztą... Jak to stwierdziła moja znajoma: 'nie masz dzieci, to skąd u ciebie takie racjonalne podejście?! Może ci się jeszcze odmieni.' Nie odmieniło się. Kupiłam podstawowe wyposażenie, niezbędne minimum. Sama zrobiłam kilka zabawek, uszyłam i wydziergałam kilka rzeczy. Ale z szafy nie wylewa mi się nadmiar bodziaków, bo były takie urocze. Trochę dostałam od ludzi: ciuszki nowe i używane. Trochę kupiłam już 'na wyrost', a resztę będziemy kupować według potrzeb. W końcu teraz w sklepach wszystko jest od ręki, a maluszki szybko rosną. Bardzo szybko! Rada: polecam wielopaki w marketach i sieciówkach. Niemowlęciu na początek jest wszystko jedno w co jest ubrane - byle sucho, ciepło i wygodnie. Po co więc przepłacać za ubranka na sztuki, kiedy w wielopaku wychodzi taniej, a ubranka są dobrej jakości i też wcale niebrzydkie. No i przy zakupie wyprawki pamiętajmy też o przyszłych dziadkach i pozwólmy się im troszkę poudzielać. Ja udzielanie się dziadków ograniczyłam do minimum, ale można wykorzystywać ich radość, jeśli takową wykazują w dowolnych ilościach i proporcjach.

Z opękaniem ciąży na prostych rozwiązaniach było już trudniej. Mała podpowiedź: jeśli masz możliwość zaplanować ciążę dokładniej, czyli nie goni cię czas ani okoliczności przyrody, to polecam poczęcie w długie jesienne wieczory. Łatwiej znaleźć coś w rozmiarze 'dla Fiony' w kolekcjach letnich niż zimowych. Ja niestety nie miałam okazji sobie dokładnie zaplanować, kiedy zmajstrujemy Małego Człowieka, tak więc około października  zaczęłam mieć problemy z dopinaniem płaszcza, spodni, nie wspominając o bieliźnie... Chcąc nie chcąc musiałam się udać na zakupy, a nie jest to sprawa tania. Zwłaszcza odzienie wierzchnie. Wydatek minimum dwieście złotych, a kurtka zaledwie na kilka miesięcy. No chyba, że planujesz z miejsca kolejne dzieci i będziesz celować w te same pory roku, żeby się koszty zwróciły... Mnie się udało, bo mama miała w szafie sporą pelerynę - ponczo. Wyglądam jak Buka albo co gorsza jakiś wysłannik z bliżej nieokreślonego zakonu, ale kto by się tym przejmował...?

Za duże dresy sprawdzały się na początku, kiedy brzuch jeszcze nie przysłaniał mi stóp. Potem okazało się, że pasek ciśnie, gumka uwiera i wcale nie jest wygodnie. Trza było wykosztować się na jeansy ze specjalnym pasem - wydatek około sto - sto pięćdziesiąt... Swetry i koszulki ledwo zakrywają mi pępek. W kolekcji mam kilka sztuk w większym rozmiarze, do tego zapinane swetry - tak, żeby w plecy było cieplej, bo przecież nie ma szans żeby to-to zapiąć ;) Po domu paraduję w ubraniach mynża, ku jego uciesze, że jestem większa niż on. No a do tego majciochy i staniki w rozmiarze dwuosobowych namiotów. I lista się powiększa wraz z powiększającym się brzuszkiem... Heh...

A na koniec kilka oczywistych, ale czasem zaskakujących wydatków. Kasa idzie na balsamy do ciała: te na rozstępy, ujędrniające, nawilżające - w to warto inwestować! A że ciała co raz więcej, to i więcej balsamów się zużywa. Dalej: zachcianki żywieniowe. Ja na szczęście miałam niewiele, ale latem kaska płynęła na niezliczone kilogramy owoców. I na koniec uwaga!! Kasa idzie na papier toaletowy. Haha! Taka prosta rzecz, a pomyśleli byście?

I to chyba tyle o wydatkach tych oczywistych i tych trochę mniej oczywistych. Moja rada: naprawdę nie daj się zwariować! Twoje niemowlę nie będzie gorsze tylko dlatego, że nie ma najmodniejszych w tym sezonie body z serii Dysney'a. Maluszkowi musi być przede wszystkim ciepło i wygodnie, a czas na strojenie się jeszcze przyjdzie i to szybciej, niż ci się wydaje! A ty? Masz się czuć kobieco, masz być szczęśliwa, ale uwierz mi, że nie potrzeba do tego stu par spodni i tysiąca sukienek ciążowych. Do tego przede wszystkim potrzeba mężczyzny obok, który ci powie, że twój tyłeczek jest nadal sexi, nie wspominając o brzuszku. Ciąża jest stanem dziwnym, niezwykłym, wyjątkowym. Ale jednocześnie jest tylko stanem przejściowym. Po tych dziewięciu miesiącach i tak wystarczająco dużo zmieni się w twoim życiu. Nie utrudniaj więc sobie tego czasu bzdurami z dziedziny mody.


* cytat z szyby wystawowej pewnego sklepiku w moim rodzinnym mieście.





12/07/2013

Pamiętnik debiutującej Ciężarówki - część pierwsza

Pamiętnik debiutującej Ciężarówki - część pierwsza

Moda na dwa paski, czyli pierwsze wzmianki o wejściu w stan Ciężarówki.

Długo zastanawiałam się gdzie i czy w ogóle publikować te teksty. Bo jak widać to dopiero część pierwsza jest. Skąd te dylematy? Ano stąd, że ton moich przemyśleń budzi kontrowersje wśród świętej społeczności Matek Polek. Ja do nich nic nie mam i żeby była jasność: moja ciąża była zaplanowana, chciana i jest czymś niezwykle radosnym i darzonym miłością od samego początku. Faktem niezaprzeczalnym jednak jest, że jest to też dość specyficzny stan ciała i ducha, a mój rozumek nierówno dawkuje szczęście z tego faktu.
W związku z tym mam dni gorsze i lepsze. A kto ich nie ma?! Jednak kobieta w ciąży według wszystkich poradników powinna być najszczęśliwszą istotą na świecie dwa-cztery na dobę i znosić z pokorą i radością wszystkie dolegliwości, rady lepsze i gorsze i takie tam. Ba! Powinna nawet być supermenką, która jedną ręka pichci obiad dla męża, a drugą składa wyprawkę odpowiednio wyprasowaną, wysterylizowaną i odkażoną z wszelkich mikroskopijnych cząsteczek czegoś-tam. A ja jestem trochę nietypową Ciężarówką. Trochę ironizuję na temat mojego stanu - to żeby nie zwariować. Trochę się smucę - bo czasem też mi źle. Trochę racjonalnie podchodzę do wszystkiego - słucham lekarza, kupuję tylko niezbędne minimum i nie ćwiczę jogi. A ponieważ czytam też fora, artykuły i inne pisemne wywody na temat ciąży, to dochodzę do wniosku, że to jakiś kosmos jest, bo ja według tych wszystkich porad chyba jednak nie jestem w ciąży - nie mam połowy objawów, nie mam jobla na punkcie "wicia gniazda" i nie utożsamiam się z najbardziej znaną matką w Polsce - Anią Muchą.

Tak więc lojalnie uprzedzam czytelniczki (i ewentualnych czytelników - czy takowi tu zaglądają w ogóle?), że teksty tu zamieszczone są bardzo subiektywne, prawie osobiste, a na pewno niepowtarzalne. Takich rad i przemyśleń nie znajdziecie chyba nigdzie. Przez niektórych mogą zostać uznane za sprzeczne moralnie i w ogóle, a w szczególe... 

Jak to się stało, że zostałam ciężarówką? No o bocianach i dzieciach w kapuście rozprawiać tu nie będę. Nie będzie też pikantnych szczegółów. Powtórzę tylko, że jest to stan zaplanowany. Ne wnikając w szczegóły powiem tyle, że w związku z zawirowaniami w naszym życiu postanowiliśmy z mynżem, że to będzie najlepszy czas na dziecko. Oboje chcieliśmy no i tak wyszło, że się udało. Nie powiem, bo spinka trochę była. Jestem, czy nie jestem? Oto jest pytanie! 

I tu nadeszła pora na kilka słów o testach ciążowych. Przed zrobieniem weź dwa głębsze. Wdechy, nie kielichy ;) Ja na przykład nie wzięłam i zrobiłam za wcześnie. Jeden pasek w takiej sytuacji nie nastraja pozytywnie - uwierzcie mi. Teraz to już można te testy nawet po tygodniu robić, ale ja proponuje poczekać jeden dzień dłużej - dla pewności. Niektóre Matki Polki twierdzą, że one WIEDZIAŁY! od razu. A skąd? Ja się musiałam nieźle naszukać, żeby znaleźć o pierwszych objawach coś więcej niż: spóźniająca się miesiączka, mdłości i wymioty, i tkliwe piersi. Ciekawskim podpowiem, że jednym z najpierwszych objawów jest ostry, ale krótki ból w dole jamy brzusznej. To zapłodnione jajeczko zagnieżdża się w macicy. Odnotujesz to, jeśli planujesz ciążę i masz tam wszystko wyliczone (dobre liczydło TU). A jeśli Cię interesują te wszystkie biologiczne nazwy i procesy od środka, to poczytaj podręcznik do biologii albo ewentualnie na przykład TU. W każdym razie od tego momentu kobieta staje się wyznawcą 'mody na dwa paski', czyli krótko mówiąc: Ciężarówką. 

Warto pamiętać, że jest to stan wyjątkowy. Nie tylko pod względem ideologicznym, bo nosisz w sobie nowe życie, ale również pod względem wszystkiego innego. Pamiętaj, że nie jesteś taka, jak inne kobiety w ciąży. Jesteś jednostką indywidualną, której objawy mogą, ale wcale nie muszą zgadzać się z objawami ogółu. Im szybciej sobie uświadomisz ten fakt, tym łatwiej będzie znosić kolejne dni i kolejne porady. Pamiętaj też, że jeśli ktoś na wieść o tym, że jesteś w ciąży zaczyna snuć czarne wizje lub sypać mało optymistycznymi prognozami na przyszłość, to ma ten człowiek z głową coś nie tak. Staraj się nie słuchać, protestuj jeśli coś Cię urazi i ogólnie nie pozwól sobą manipulować w jakikolwiek sposób tylko dlatego, że Ty jesteś w ciąży pierwszy raz, a wszyscy inni wiedzą lepiej. W tej sytuacji TY jesteś jedyną istotą, która wie, jak się czuje i kiedy jest zmęczona...

No i się trochę zmęczyłam. Idę poleżeć, bo dawno już nie leżałam ;) Pozdrowienia dla wszystkich debiutujących Ciężarówek i do następnego razu.





Copyright © Tyci Kraft , Blogger