Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakładka do książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakładka do książki. Pokaż wszystkie posty

5/17/2024

'Tajemnicze' zakładki

'Tajemnicze' zakładki

 

Random act of DIY kindness

Czy kojarzycie akcje typu: 'Random act of DIY kindness'? to takie akcje, które robią ludzie by poprawić humor sobie i innym. Tworzą jakiś drobiazg: karteczkę z miłym słowem, breloczek lub jeszcze coś innego i zostawiają te rzeczy w miejscach publicznych aby znalazły je przypadkowe osoby. 

Ja jakiś czas temu (chyba rok lub dwa lata temu) postanowiłam zrobić taką akcję z wiosennymi breloczkami. Jednak jako zatwardziała wstydziocha miałam potem problem, by zostawić te drobiazgi w miejscach publicznych. Bo ludzie się na mnie dziwnie patrzą :/ Oczywiście w końcu je zostawiłam gdzieś tam na ławkach w Alejach i na Starym Rynku... I mam nadzieję, że komuś poprawiły humor... ;)

Tym razem postanowiłam działać bardziej z ukrycia. A na pomysł wpadłam, kiedy odebrałam z biblioteki książkę i poszłam z Synem na zajęcia w szkole muzycznej. Czekając aż skończy zajęcia z perkusji oczywiście zaczęłam czytać. Nie mając zakładki włożyłam do książki kartę do bankomatu ;) 

I wtedy właśnie pomyślałam, że będę robić zakładki i wkładać je do oddawanych do biblioteki książek, żeby niecierpliwy czytelnik, który zacznie czytać w autobusie w drodze do domu nie musiał martwić się, jak zaznaczyć miejsce, w którym skończył czytać.


Zakładki w żaden sposób nie wpływają na stan książki: są cieniutkie, czyste, a do tego kolorowe i wesołe. Wykonuję je z kolorowych ścinków z gazet przyklejanych do taśmy klejącej. Potem podklejam ją jednym kawałkiem gazety. 


Ciekawa czasem jestem, czy ktoś już na nie trafił? Czy zachował je dla siebie, a może oddał z książką? A może po prostu wyrzucił... Nie wiem, ale chcę wierzyć, że jednak są tacy Czytelnicy, którzy widząc je - uśmiechnęli się do siebie.

A Wy kiedyś znaleźliście taki przedmiot 'Random act of DIY kindness'? Dajcie znać!




5/19/2018

Na Dzień Mamy

Na Dzień Mamy
W tym roku miałam chwilowy dylemat z prezentem na Dzień Mamy. W zeszłym roku Mama sama sobie zażyczyła kalendarz. Ale w tym roku, jak zwykle skromnie stwierdziła, że ona to nic nie potrzebuje... Ale potem sama nieświadomie podsunęła mi pomysł ;)

A ja postanowiłam, że dodam coś jeszcze! I tak powstała zakładka do książki. Od kilku lat Mama zaczęła więcej czytać. Dawniej nie miała na to za wiele czasu: ogarnąć pracę, dom, wydziergać nowe swetry i szaliki dla córek itd. ;) Teraz w wolnej chwili czyta, ale nie wiem, czy ma zakładkę. Został mi kawałeczek materiału od Merely Susan, który dostałam szyjąc dla niej drobiazgi. Aż się prosił, żeby uszyć z niego zakładkę taką, jak uszyłam sobie


A co z tym pomysłem? No więc Mama przed naszą majówką kupiła nowe poduszki. Takie na kanapę. Poduszki są z kwiecistego materiału, ale pomyślałam, że jak się znudzą, to można je włożyć w jakąś fajną poszewkę. No tak: ja, maniaczka poszewek, cóż innego mogłam uszyć!? ;) Wybrałam jasne materiały: kwiatki (żałuję, że nie miałam ich więcej :/) i zygzaki.


Poszewki są proste, na zakładkę i mam nadzieję, że się spodobają :) Paczka już poszła do Mamy - nie ufam poczcie w okolicach różnych świąt i innych okoliczności, więc wysłałam wcześniej ;) Czekam na wieści...

No i to tyle na dziś :) Mam nadzieję, że już wkrótce poczynię jakieś nowe, fajne rzeczy... ;) A póki co: pozdrawiam, PA!





1/05/2018

dzień za dniem... drobiazgi.

dzień za dniem... drobiazgi.
Chyba w każdym domu jest jakaś rutyna dnia codziennego i nawet, kiedy pozornie, z boku wygląda to na chaos, to sami zainteresowani jakoś się w tym wszystkim odnajdują... Jako perfekcjonistka uwielbiam rutynę ;) No przecież, że zdarzają się odstępstwa, nieprzewidziane sytuacje i złośliwe czapki, które chowają się po rękawach płaszcza, ale na co dzień mój dzień wygląda tak...

7:10 dzwoni budzik. Pod warunkiem, że do tego czasu Mały Człowiek mnie nie obudzi, to ja budzę cały nasz świat. Mycie zębów, ubieranie. Do przedszkola mamy przez ulicę. A potem w sennym domu robię kawę i śniadanie, wypijam szklankę porannej wody i zasiadam przed komputerem na mój mały seans z blogami, pocztą, czasem wiadomościami ze świata zewnętrznego. Jestem zwierzęciem mało politycznym, więc zwykle wystarczają mi wiadomości w radiu, które cicho gra w tle. A potem zbieram i porządkuję drobiazgi dnia poprzedniego. A jeszcze potem coś uszyję, coś posklejam... I już trzeba iść po Małego Człowieka. Robi się głośno, śmiesznie, bajkowo i samochodowo. Są akcje ratunkowe i wycie policyjnych syren. I skaczemy do Despacito i Sofia. Kolacja, kąpiel, bajka i całuski-kluski. I znowu zapada cisza. Drobiazgi całego dnia układają się po kątach. Dobranoc?

Nie no. Jeszcze zaglądam w swoje internetowe kąty, na Wasze blogi. Czasem tez siedzę cały wieczór nad jakimś drobiazgiem, przy maszynie, przy igle i koralikach. Potem kilka stron w książce lub odcinek serialu. I dopiero wtedy dobranoc ;)

No i sami powiedzcie, czyż życie nie składa się z rzeczy małych, z tych drobiazgów i okruchów, które zbieramy, zgarniamy i lepimy jakoś w całość? ;)

Po tym osobistym i nieco sentymentalnym wstępie kilka drobiazgów z pracowni. Na początek: pamiętacie zwykłą poszewkę? Gnębiło mnie, że wszystkie poduszki mają to COŚ! A ta taka zwykła... No to dostała dwa pompony. Trochę mnie poniosło z ich wielkością i wygląda nieco absurdalnie ;) Ale za to inaczej i moim zdaniem fajniej:


I już trochę słońca w naszym domu ;) Kolejny drobiazg, to zakładka do książki, którą uszyłam na facebookowe wyzwanie Kasi z Klinika DIY i to jeszcze w październiku. Chodziła za mną taka zakładka, a wyzwanie mnie zmobilizowało! To usiadłam, rach-ciach i uszyłam. Z chwostem! ;) 


No i na koniec opaska, którą zrobiłam sobie z okazji Kiermaszu. Chciałam mieć na sobie coś swojego, w sensie wykonanego przeze mnie. Broszka odpadała, bo planowałam wzorzystą sukienkę i ozdoba by trochę zniknęła. Padło więc na opaskę. No i taka dziewczyneczka, taka stara - maleńka z kwiatami we włosach poszłam na ten Kiermasz ;)


I jeszcze na koniec, ale rzecz BARDZO WAŻNA: pamiętacie, jak wspominałam, że Anioł powstał 'w celu bardzo ważnym i ściśle określonym'? No więc Anioł powstał z myślą o wystawieniu go na aukcji na rzecz WOŚP. Od dawna chciałam w ten sposób wspomóc Orkiestrę, ale gapa-ja zawsze się spóźniłam, czy coś. Nieważne! Ważne, że w tym roku się udało i nawet jeśli miałby się sprzedać za cenę wywoławczą, to będzie to kolejne 10 zł na WAŻNY CEL! 

https://www.wosp.org.pl/final/26-final

No to jeszcze raz: aukcja jest >>TU<< Może ktoś z Was będzie chciał mieć swojego ANIOŁA? ;)

No i na dziś to koniec. Dziękuję Wam za niesamowicie pozytywne komentarze pod podsumowaniem roku i pod kolejnymi wpisami... I najcudowniejsze jest to, że jest Was co raz więcej! Zapraszam, zacieszam! :) Pozdrawiam, PA!





Copyright © Tyci Kraft , Blogger