Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slow fashion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slow fashion. Pokaż wszystkie posty

9/14/2025

Ubrania od nowa

Ubrania od nowa

 

Po wielu miesiącach zastanawiania się, planowania, sięgania po koszulę i odkładania jej na miejsce z myślą: "to się nie uda" postanowiłam spróbować... Nowy projekt w końcu ujrzał światło dzienne, a rok później trafił do oficjalnej sprzedaży! Przedstawiam Wam "Ubrania od nowa - Shirt Happens".

A od poczatku?

Proszę bardzo. W ciucholu trafiłam na wielką koszulę męską: białą w błękitne motyle. Wzór uroczy, ale chyba nikt jej już nie chciał, bo wisiała podczas wyprzedaży za złotówkę. Wzięłam z zamiarem "przerobię". Miała kilka pomysłów, ale mało odwagi. Bałam się, że znowu to będzie niewypał i tylko stracę czas. Dlatego koszulę wiele razy brałam do ręki, przymierzałam na siebie, rozpatrywałam zmiany i odkładałam. Czasem to wydawało mi się zbyt proste, by mogło wypalić. Innym razem zbyt trudne, żeby mogło się to udać MNIE. I w końcu pewnego dnia pod koniec lata 2024 wzięłąm nożyczki i uznałam: "niech się dzieje!". I już tego samego dnia na popołudniowy spacer rodzinny szłam w nowej koszuli. 

Moim zdaniem wyszła świetnie: oversize sprawiał, że czułam się w niej swobodnie mimo tego, że koszula wyszła dość krótka. Falbana, bufki przy rękawach i kokardki (które ja nosiłam na plecach) dodawały jej dziewczęcego uroku. Koszula zbierała pochwały od osób postronnych, więc uznałam, że eksperyment zakończył się sukcesem - mogę je zacząć szyć.

Ale potem nie było czasu i przestrzeni na kolejne sztuki.

Minął prawie rok od uszycia koszuli, kiedy w moje ręce trafiły kolejne męskie koszule, które aż prosiły się o przeróbkę. Drobne kwiatuszki, kolorowe łączki i duże rozmiary - wprost idealne na moje przeróbki. I trafiła się też świetna okazja, by je zaprezentować światu tak jeszcze bardziej! Targi Rzemiosła WZORY w Krakowie, na które jechaliśmy z Fundacją.


Przygotowania dość mocno mnie pochłonęły, ale udało mi się uszyć jedną koszulę i postanowiłam pożegnać się ze swoją w motyle. Obie koszule bardzo się spodobały. Kolekcja otrzymała swoją nazwę "Shirt Happens" - trochę żartobliwie, trochę z przekąsem. Jak wszystko w pracowni ;) A koszule do przerobienia po prostu czasem się przytrafiają.

Basic czy Ruffle?

W zasadzie każdą koszulę da się przerobić. Nie z każdej uzyska się jednak efekt, o który mi chodzi. Shirt Happens to koszule luźne, oversize'owe, ale i tak kobiece! Czasem zostają guziczki. Czasem koszula dostaje uroczy okrągły kołnierzyk. Ale bufki przy rękawach to już must have każdej z nich.

Wiedząc jednak, że nie każda kobieta kocha falbany powstały dwa modele: Basic - z prostym dołem i Ruffle z baskinką. 


Można je dowolnie stylizować i idealnie sprawdzą się o każdej porze roku. Latem można założyć ja na top lub bikini, a zimą na long sleeve. Pasują do dżinsów, spódnic szortów. Widziałam je na różnych kobietach i u każdej widziałam uśmiech. Sprawdź sama, jak to działa ;)

To jeszcze nie koniec!

Koszule powstają w pojedynczych sztukach. Dropy są rzadko, ale koszule są dopracowane i idealnie odszyte. A koszule to dopiero poczatek. Bo dawno, dawno temu marzyałm o tym, by szyć ubrania, ale fakt był taki, że nie umiałam. Zaczęłam więc szyć torby i uznałam, że przecież akcesoria też są potrzebne. Teraz mam w głowie pewien plan, a co dla mnie ważne - czuję się z nim bardzo dobrze. Dlatego robię miejsce - dosłownie i w przenośni - w sklepie, w głowie, w pracowni, w planach... Trwa wyprzedaż, a ja mam stertę nowych projektów do ogarnięcia. I jak tylko skończę pisać projekt dla Sumy, biorę się za nie i mam nadzieję, że się Wam spodobają!



Ściskam serdecznie, 
Magda






12/09/2019

Slow fashion z ciuchola

Slow fashion z ciuchola
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby robić biznes na moich codziennych zwyczajach, przyzwyczajeniach, rytuałach. Patrząc jednak na Marie Kondo i setki Szafiarek, które wydały swoje książki - poradniki wnioskuję, że to najlepszy biznes! Wychodzi zatem, że nie mam w sobie żyłki przedsiębiorczości i... Może na tym poprzestanę, bo dalsze komentarze mogłyby wywołać niepotrzebny chaos ;) 

I tak nie zarobiłam kasy na moim zamiłowaniu do porządkowania i układania wszystkiego "w kosteczkę". I nie zarobiłam kasy na sposobie kupowania ubrań, który stosuję od zawsze, a tu nagle zaskoczył mnie spadając na cały świat pod postacią "capsule wardrobe" i "slow fashion" oraz rozgorączkowanej mody na "haul z siaty z lumpa".


Od zawsze miałam dość praktyczne podejście do kupowania rzeczy. Nie jestem modna, bo moda przemija i podobno obciach nosić coś "z zeszłego sezonu". Poza tym nie noszę nonszalancko rozpiętego płaszcza i gołych kostek, bo nie lubię, jak mi zimno ;) Wolę zatem mieć swój styl. Nie wiem, czy to, jak się ubieram można nazwać "stylem". Ale generalnie kupuję tylko to, co mi się podoba, w czym czuję się dobrze. Naprawdę dobrze! Nie kupuję rzeczy modnych, bo w większości mi się nie podobają. A jeśli coś mi się podoba, to nie zastanawiam się, czy jest to modne. Zastanawiam się za to: do czego mogę to założyć, z czym połączyć? Na jaką okazję będę mogła nosić te ubrania? Zdarzyły mi się zakupowe wpadki, bo jak nie, jak tak?! ;) Ale generalnie mam szafę pełną ulubionych ubrań! A 90 % z nich jest z drugiej ręki.


Jaki jest mój przepis na polowanie na ubranie? Nie wiem :) Zazwyczaj idę do ciucholi, kiedy czegoś potrzebuję i tego szukam. Czasem idę na spontanie i krążę. Nie przeglądam po kolei, wieszak za wieszakiem. Idę i patrzę, a jak mi wpadnie coś w oko: kolor, wzór, to dopiero sięgam po dany ciuszek. I wtedy kminię: nada się, podoba mi się, do czego to założę... ;) I tak dalej.

Zdarza się też mały ciucholski cud, że idę na spontanie, a tu trafiam coś wymarzonego. Tak trafiłam grubo robiony, zapinany sweter z kapturem. I jeszcze dwa zeta za niego dałam! ;)

Podsumowując: moją szafę można nazwać kapsułkową. Każda sztuka tworzy z inną / innymi jakiś zestaw. Kiedy się pakuję - łatwo zebrać zestawy na kolejne dni. Mam ubrania: całoroczne i sezonowe. Letnie chowam na zimę i odwrotnie. Dzięki temu przede wszystkim mam w szafie miejsce na wszystko, a dodatkowo co sezon robię przegląd. Czasem coś oddaję dalej. Czasem coś już trzeba wyrzucić... Ale nie ma w mojej szafie ubrań, których nie noszę. Nie ma ubrań "na specjalną okazję". Każdy dzień jest specjalną okazją, żeby dobrze się czuć w tym, co mamy na sobie ;)

A jakie ubrania TY masz w szafie? ;) Pozdrawiam serdecznie i do następnego...! PA!





Copyright © Tyci Kraft , Blogger