Jak już wszyscy wiedzą nie dostałam dotacji na otwarcie firmy. Karty oceny swoją treścią rozbawiły kilka osób. Rzekłabym, że były żartem wieczoru na pewnym spotkaniu towarzyskim i to nie dlatego, że owo Towarzystwo mnie lubi ;) A raczej dlatego, że ja Was proszę... Ktoś napisał i nawet tego nie przeczytał! Straciłam tylko kilka kolejnych godzin na napisanie odwołania. Miałam tego nie robić, ale przy otrzymanych argumentach grzechem byłoby nie napisać tego odwołania ;) I teraz kolejne dni i tygodnie oczekiwania, bo przecież oczywiście nie ma ŻADNEGO terminu końcowego.
Ale nie mam ochoty się już tym przejmować. To już za mną: co ma być - to będzie. Teraz chcę dalej korzystać z pięknej pogody - mamy piękną, złotą jesień! No i robić to, co kocham!
I tak w weekend spontanicznie postanowiłam zrobić sweterkowe, szydełkowe dynie :) Są malutkie, ale kiedy je zobaczyłam TUTAJ no to po prostu musiałam! Najpierw powstała tradycyjna pomarańczowa, a potem zamarzyła mi się biała ;) No i takie są:
A jutro idziemy zobaczyć, jak pracuje profesjonalny, choć początkujący fotograf. Mamy sesję zdjęciową u Pauli w Jeżyk Studio. I ja się znam na fotografii, jak kura na pieprzu, ale ma dziewczyna oko i mam nadzieję, że odniesie sukces, czego jej oczywiście życzę!
Miłego dnia :) Pozdrawiam, PA!
A jeśli chcesz zobaczyć inne moje dynie, to zapraszam tu:


