Zaczęłam majówkę :) Przez najbliższy tydzień nie będzie mnie w pracowni, nie będzie mnie na blogu, ani na fejsiku. Nawet ten wpis publikuje się automatycznie!
Nie no, dobra: żartuję. Będę na blogu, ale w odwiedzinach u Was i na fejsiku też coś tam pewnie opublikuję, ale generalnie mam URLOP ;)
URLOP, bo... Fanfary! Po majówce ruszamy z kopytka! Pan Prezydent 23 marca podpisał ustawy składające się na tzw. Konstytucję dla Biznesu. Dzięki temu mogę sprzedawać swoje drobiazgi bez zakładania DG. I taki właśnie mam zamiar, więc czeka mnie sporo pracy ;)
Ale pierwsze koty za płoty. Bo dwie lale są już gotowe do drogi do Krakowa :) Zobaczymy, czy stolica małopolski będzie łaskawa dla żyrafowych drobiazgów ;)
Powstała Anielica i Pan Kocur ;) Obie lale kosztowały mnie trochę nerw ;) Anielica dostała ciuszki na wypasie: koszulkę i porteczki, i skarpeciochy. I właśnie przy tych ubrankach się narobiłam: a to za małe wycięłam, a to źle zszyłam, a to coś krzywo. Ale jak zawsze BYŁO WARTO! Kolejne ubranka będzie już łatwiej szyć ;) I dodam, że ubranka są zdejmowane, więc można Anielicę przebrać ;)
Ponieważ Mr. T. stwierdził, że 'tylko te anioły teraz pitolę', to jako drugi powstał Pan Kocur. Szyłam już Pannę Kicię. Wyszła uroczo, ale coś mi jednak nie grało. Zmieniłam więc nieco formę. I nadal nie jest idealnie... Nie mam wprawy w szyciu Kocurów - się nadrobi - dlatego uszycie Pana Kocura trwało dłużej, niż sądziłam. Nadal mam zastrzeżenia i planuję jeszcze popracować nad formą, ale już teraz powstał fajny elegant:
I co myślicie? ;) Ja ogólnie jestem zadowolona. Jak już ostatnio wspominałam: co raz łatwiej mi się szyje moje lale. Trochę wprawy, kilka trików i jestem w domu ;)
No a teraz już lecę - pędzę :) Miłej majówki i do następnego razu :) Pozdrawiam, PA!



