Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty

3/22/2013

Anatomia szarości

Anatomia szarości

Zima trwa już tak długo, że wszystko zrobiło się szare. Już tak odmalowała wszystko na szaro, że nawet wnętrzności mi się szare zrobiły. I emocje też mi się szare zrobiły – ogólnie panujący i wielmożnie nam panujący tumiwisizm. Przychodzę do domu, siadam przed telewizorem i ‘pach’ na boczek. Podkulam nogi, naciągam koc – koniec mojej działalności. Organizm każdą komórka domaga się słońca, ciepła, błękitu nieba i zieleni liści. Nawet włosy na głowie zapadły w sen zimowy i przestały rosnąć. I znowu szaro, buro i nijako, i śmierdzi zgnilizną. Skończył mi się zapas swetrów, czapek i rękawiczek, którymi próbowałam kolorować swój świat. 

Miałam kilka zrywów twórczych. Oj miałam! No i stworzyłam bałagan, zupę ogórkową i dziurę w rajstopach. I znowu szaro. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że o szóstej już się robi jasno, więc nie wstaje się w średniowiecznych ciemnościach. Świat zastygł jednak w tej szarości, jak w jakiejś galarecie. Wszędzie szaro od brudnego śniegu, który spadł, który zalega na trawnikach i hałdach, który się roztopił i zamarzł na nowo. Wymieszany z błotem, z piachem. Wszędzie krajobraz księżycowy. I tak każdego dnia, i do wyrzygania. Wszystko trwa od szarówki do zmierzchu. Wlecze się czas przez te śniegi. I nic się nie zmienia. A nie, przepraszam! Coś się jednak zmieniło. W drodze do pracy rosła dzika jabłoń. Wycięli ją i została po niej tylko garstka trocin przysypana świeżutkim śniegiem. A wczoraj był pierwszy dzień wiosny…




1/29/2013

Uroki zimy

Uroki zimy

Jak każda pora roku, tak i zima bez wątpienia ma swoje 'uroki'. Lato ma swoich panów bez koszulek. Wiosna ma psie kupy kwitnące wszędzie na trawnikach, a jesień ma kierowców, którzy mają głęboko gdzieś, że pieszy moknie. A teraz jest czas na zimę.

Ja tak naprawdę lubię zimę. Szczególnie taką z lekkim mrozem, śniegiem i najlepiej jeszcze ze słońcem, ale przecież nie można mieć wszystkiego. Ale jak padają grube płatki śniegu i nagle robi się cicho, to cieszę się jak bałwan! Okazuje się jednak, że zima jest bardzo nieulubioną porą roku większości i tak na każdym kroku wyłażą ludzie, którzy zachowują się tak, jakby byli jedynymi na Ziemi, którzy muszą znosić niedogodności jakie niesie ze sobą zima. I pada śnieg, to jest źle. Jest mróz - jeszcze gorzej! A jak już przyjdą roztopy, to w ogóle jest dramat!!

I kula się stara baba środkiem chodnika. A na tym chodniku ścieżka trzyosobowa wydeptana przez rzesze dzielnych pieszych. Ale ona kula się środkiem. Kolibie na boki: gruba i jeszcze ubrana tak grubo, że aż jej ręce od tułowia odstają. I po minie już z daleka widać, że nie usunie się ani o centymetr. Nie ustąpi, bo jest stara i tak będzie szła! I ja mając do niej bądź, co bądź jakiś szacunek (?) uskakuję na bok, w zaspy, w śnieg po kolana, bo ona warczy pod nosem jak wściekły pies. Ale co tam. Uśmiecham się. Myślę: 'zima!' I idę dalej. 

I wychodzi zaspany, zmęczony życiem mężczyzna, odpala swój pojazd mechaniczny i z jedną ręką w kieszeni skrobie te szyby. Spaliny kotłują się w mroźnym powietrzu, że trudno w tej chmurze oddech złapać. I pyrka ten silnik zmarznięty, a ten pan tak skrobie sobie niespiesznie. Szkoda tylko, że to pod blokiem i że jest szósta rano!

I te wszechobecne psie kupy, że aż strach zrobić anioła w śniegu, czy ukulać bałwana, chociaż i tak wszystkie zakwitną dopiero na wiosnę! I te hałdy śniegu przy przejściach dla pieszych. I tony soli na chodnikach i ulicach, że aż buty bieleją… 

A ja i tak idę uśmiechnięta, z rękami w kieszeniach i czapką naciśniętą na oczy. Bo to zima właśnie, a każda pora roku ma swoje uroki.






Copyright © Tyci Kraft , Blogger