Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiedza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiedza. Pokaż wszystkie posty

5/13/2013

Kobiety* wiedza tajemna...

Kobiety* wiedza tajemna...


Kiedy w wieku około lat trzynastu dostałam pierwszej miesiączki nie krzyczałam, nie panikowałam. Wiedziałam, co się dzieje z moim ciałem, bo w moim domu nie był to temat tabu. Mama nas przygotowała na ten dzień, a starsza siostra miała już to 'stanie się kobietą' za sobą. Ja natomiast pamiętam, że pojawienie się ‘tych dni’ przyjęłam z ulgą, dumą, a nawet radością, bo jako właścicielka cycków w rozmiarze zero deptane przez słonia uznałam miesiączkę za jedyny atrybut kobiecości, jaki mi był wtedy dany. Potem cycki nadrobiły zaległości, a miesiączkę znienawidziłam i nienawidzę jej do tej pory! Z tym wydarzeniem wiąże się jeszcze jeden fakt, który zapamiętałam, a świadczy on o niezwykłej wyobraźni dziecięcej, która nie znając i nie rozumiejąc wielu dorosłych spraw tłumaczy je sobie po swojemu. Mianowicie mama przygotowując nas  na to wielkie wydarzenie, a przypominam tylko, że mam dwa lata starszą siostrę, więc moje przygotowania rozpoczęłam równo z nią i stosunkowo wcześnie, no więc mama powiedziała, że to wszystko jest po to, że kiedyś w przyszłości będziemy miały dzieci, tak jak ona ma nas. I że to całe zamieszanie raz w miesiącu wynika z faktu, że nasze ciała rodzą jajeczka, które teraz są nam  niepotrzebne, więc organizm musi się ich jakoś pozbyć. W mojej głowie od razu pojawił się obraz kurzego jaja i zastanawiałam się, jakie to będzie uczucie. Mama oczywiście rozwiała moje wizje, ale wspomnienie tamtej rozmowy nadal wywołuje u mnie wesołość. 

Inny epizod? Bardzo proszę: jedna z moich koleżanek grzebiąc na podwórku w brei bliżej nieokreślonego pochodzenia, która składała się ze zgniłych liści, deszczówki i kilku kiepów wykrzyknęła: 'wygląda i śmierdzi jak sperma!'. 'Co to jest sperma?!' - pomyślałam ja, a kilka koleżanek zachichotało. Jakby one akurat wiedziały, co to jest sperma w wieku jedenastu lat (teraz może i dziewczynki wiedzą, ale wtedy?!). I przyglądałam się z niesmakiem tej brei nie przyznając się, że nie wiem, co to sperma. Po czym w domu sięgnęłam po niezawodnego Kopalińskiego. Czy dzisiejsza młodzież wie, co to jest słownik wyrazów obcych? Czy wie, jak go używać? Może są wyjątki, ale jeśli dziś ktoś czegoś jeszcze nie wie, to raczej włącza komputer, a nie odkurza Kopalińskiego. Mnie on rozwiał nieco wątpliwości i utwierdził w przekonaniu, że moja koleżanka wie o spermie jeszcze mniej niż ja!

Potem wpadł mi w moje młodzieńcze łapki tom, który wywołał rewolucję seksualną w Polsce. Oczywiście mówię o 'Sztuce Kochania' pani Wisłockiej. Literek nie czytałam, bo przeglądałam ją w pośpiechu, w wielkiej tajemnicy przed rodzicami. Oglądałam za to obrazki. Były tam małe czarno-białe szkice par uprawiających seks. Krótkie opisy przebiegałam wzrokiem i wiedziałam, że tak się robi dzieci, że z seksu, który jest aktem miłości ma powstać dziecko. Nie wiem skąd to wiedziałam, ale do tej pory pamiętam te małe obrazki.

I tak właśnie było w dawnych czasach. Wiedzę kobiecą, wiedzę tajemną przekazywało się z matki na córkę. Szukało się wiedzy w starej encyklopedii PWN lub słowniku Kopalińskiego. Ukradkiem przeglądało się stare książki do biologii, ale wiedziałam, że na wszystko przyjdzie pora. Że dowiem się, ale wszystko w swoim czasie. Że skoro teraz nie wiem i nie rozumiem, to znaczy, że jeszcze jestem za młoda. Dzieciństwo trwało wtedy dłużej, a dorosłość miała inny smak. Szkoda, że teraz wszystko jest aż tak bardzo dostępne, tak bardzo na wierzchu, a z tych młodych-doroslych i tak nikt nic nie wie...

* kobiety, czyli moja ;)



1/06/2013

Lekcja życia na koniec świata

Lekcja życia na koniec świata

Nazywam się Didi, mam 30 lat i gówno wiem o życiu. Tak się okazało w ostatnim czasie. A jak to się okazało? Ano tak, że 21 grudnia miał być koniec świata i znowu się nie udało. Końca świata nie było. Byle do następnego razu. Chociaż w sumie te wizje i przepowiednie wywołują u mnie ironiczny uśmiech w lewym kąciku ust - tak, żeby nikt nie widział, bo znowu wyjdzie, że jestem ignorantem i gówno o życiu wiem. Nasz kalendarz kończy się co roku, co 365 dni, a co cztery lata mamy w dodatku jakiś taki rok przestępny - w sumie też nie wiem, po co to jest? To znaczy teoretycznie wiem, ale właściwie to na co, po co to komu? W każdym razie nasz kalendarz kończy się regularnie i nikt z tego afery nie robi, a wręcz jeszcze ludzie odnajdują w tym dniu okazję do radosnego świętowania i picia dużych ilości alkoholu. "Oby Nowy Rok nie był gorszy od poprzedniego, hej!" Kalendarz Majów się skończył i co? Ich cywilizacja też się skończyła - życie! Dlaczego wszyscy mieliby cierpieć z tej okazji? Wiem, wiem. Byli bardzo mądrą i utalentowaną grupką ludzi, którzy mieli dar przewidywania i wszystko wiedzieli najlepiej! A ja nadal mam wolne od wszelkich dyskusji - w końcu gówno wiem o życiu. 

I tak właśnie przyszedł dzień końca naszego kalendarza - po raz dwa tysiące dwunasty zresztą i zaczęła się moja lekcja życia na koniec roku, czy tam świata. Podsumowując moją dotychczasową niewiedzę o życiu okazało się, że nie znam się na funkcjonowaniu damskiego organizmu. Żyję w ciele kobiety 30 lat i jestem całkiem zdrowa, chociaż czasem prowadzę bardzo niehigieniczny tryb życia - jeśli wiecie co mam na myśli, a mimo to okazuje się, że jestem kompletnym ignorantem w dziedzinie "zasad podstawowych". Okazuje się, że moje flaki prawdopodobnie ledwo ciągną, bo nie jem odpowiednich leków osłonowych i suplementów diety, nieodpowiednio mieszam warzywa i w ogóle słabo zdrowo się odżywiam. Niedługo rozpuszczą mi się mięśnie i twarzoczaszka, bo używam spray do nosa na katar i tabletki przeciwbólowe z kodeiną, które w Rosji są używane do wytwarzania śmiertelnego narkotyku. Nie umiem kupować staników i w ogóle to się na tym nawet nie znam za bardzo i tak w ogóle to lepiej się nie odzywać, bo na niewielu rzeczach się znam...  Mam marzenia i plany, ale "przecież to nie jest takie łatwe". Nic nie wiem o wychowaniu dzieci, bo przecież nie mam własnych. Okazuje się, że przez 30 lat niczego się o życiu nie nauczyłam. Doświadczenia?! Jakie doświadczenia, "ty dopiero zobaczysz, dopiero się przekonasz". I ktoś tu wspominał o dorosłości? Oj żebym ja w wieku 15 lat wiedziała, co mnie czeka, że ten dowód osobisty to ja sobie będę mogła w ramki i na ścianę, i że to moje doświadczenia będą nic nie warte, to bym tam została. W tym głupim wieku 15-u lat! Bo zawsze do cholery znajdzie się jakiś ktoś, kto będzie mędrkował, że się nie znam, że wie lepiej, a właściwie najlepiej na całym świecie, bo ja to gówno wiem o życiu... I tak oto właśnie odbyło się podsumowanie mojej niewiedzy na koniec roku, kalendarza, świata... (?)

PS: nauki - chociaż może brzmią jak slogany reklamowe - pobierane były nie ze szklanego ekranu lecz wprost z ust ludzi z krwi i kości.




Copyright © Tyci Kraft , Blogger