Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek. Pokaż wszystkie posty

12/11/2016

a w kuchni...

a w kuchni...
dziś szybki wpis. jak wspominałam w poprzednich postach: nie spędzamy Świąt w domu, ale trochę świątecznie musi być. okazało się, że w tym roku najlepiej mi pasuje minimalizm. delikatne dekoracje. nie za dużo. nic wielkiego ;) 

po zmontowaniu świątecznego warkocza spodobało mi się połączenie czerwonego z białym. gwiazdki, kulki i takie tam ;) miałam przyniesiony ze spaceru wianek z wierzbowych witek specjalnie na tę okazję! :) wykorzystałam też ptaszka i gwiazdki, które zrobiliśmy z gliny. pisałam o nich już TU. jest czerwony pompon i małe gwiazdki zrobione z papieru. jak zrobić takie gwiazdki możecie zobaczyć TU. ja widziałam inny filmik, ale to pierwszy, który teraz znalazłam. podpowiem tylko, że autorka dość mocno zagina papier, a lepiej wychodzą, kiedy papier raczej luźno zwijamy niż zaginamy ;)
wianek wisi na sznurze dzwoneczków. kupiłam je baaaardzo dawno temu w tak zwanym sklepie indyjskim. zmieniłam mu tylko szarobury sznurek na taki bardziej świąteczny ;) i to cała dekoracja w kuchni :) muszę przyznać, że mój tegoroczny minimalizm mnie zachwyca. ciekawe, co wymyślę w przyszłym roku ;)

wszystkich zaglądających na żyrafowego bloga pozdrawiam i do napisania! :)





12/04/2016

świąteczny warkocz

świąteczny warkocz
o nie, nie, nie! ;) to jeszcze nie czas na relacje z Kiermaszu. muszę ochłonąć i pozbierać myśli, zebrać wnioski i przemyślenia. a żeby to zrobić to muszę pomęczyć swoim gadulstwem Mr. T. ;) i wszystko przegadać z pięć razy ;) hehe! 

a dziś duży drobiazg ;) WIANEK ŚWIĄTECZNY. zrobiłam go dosłownie w czwartek wieczorem, przed samym kiermaszem. już miałam dosyć, ale bardzo chciałam zrobić ten wianek. widziałam go od prawie miesiąca w swojej głowie. postanowiłam jednak, że to będzie taka wisienka na torcie przygotowań do Kiermaszu, że zostawiam go sobie na koniec. była nawet opcja, że nawet jeśli się nie wyrobię, to go zrobię! ;)

jako bazę użyłam wianek-warkocz, który poczyniłam wiosną. wianek był w użyciu bardzo krótko, więc nawet nie zdążył się użyć ;) różnymi metodami pozbyłam się wiosennych ozdóbek. były przyklejone na klej na gorąco, więc było to pewne wyzwanie ;) nie chcąc uszkodzić materiału nagrzewałam klej suszarką do włosów. niestety jego resztki zostały, ale to nie był problem, bo w to samo miejsce przykleiłam świąteczne ozdoby. 
postawiłam na dwa przewodnie kolory: czerwony i biały. mamy tu śnieżynki i choinki (Biedronka), gwiazdki wycięte z filcu (JA ;)) i dzwoneczki (KiK). do tego guziki, tasiemki, białe korale i czerwone kulki na gałązce.

początkowo jakoś mi się to wszystko nie układało. niby dobrze, ale coś było nie tak :/ ale po chwili... HAHA! bardzo mi się podoba. prawdopodobnie - jeśli się nie sprzeda - zostawię go dla siebie :) zwłaszcza, że w tym roku ze względu na okoliczności przyrody w Świąteczny czas, a dokładniej na naszą lokalizację, nie ubieramy choinki, więc inne ozdoby A I OWSZEM. bardzo chętnie. :)

dziś podejmę kolejną próbę odespania nieco... zatem cześć i czołem i zapraszam na następny wpis już wkrótce :)





3/25/2016

Wiosennie, jajkowo, słonecznie. Wiosenny wianek z materiału

Wiosennie, jajkowo, słonecznie. Wiosenny wianek z materiału
Dziś dwa projekty wielkanocno - wiosenne ;) Oba podpatrzone u niesamowitych, kreatywnych kobiet, ale zrobione na moją modłę ;)

Zacznę od koszyczków, które podpatrzyłam u Sandrynki. Byłam właśnie na etapie kombinowania, jak wyeksponować moje jajka w koszulkach, kiedy przeglądając Internet wpadłam właśnie na bloga Sandrynki. Przyznam się szczerze, że jak zobaczyłam ten pomysł z miejsca się zakochałam i zapragnęłam mieć je u siebie. Koszyczki z foremek na babeczki. Cuuuudo!! Foremki były dostępne w Pepco. Były jeszcze różowe i szare, ale te miętowe jakoś mi się najbardziej spodobały i pasowały. Nie miałam takiego sznurka, jak autorka, więc okręcałam drucik szczelnie zwykłym sznurkiem tzw. szpagatem lnianym. Końcówki zabezpieczałam klejem na gorąco. Spośród pstrokatych rafii wybrałam niebieską. Wydawało mi się, że wyjdzie zbyt kolorowo, ale przy tych moich kolorowych jajach jest fajnie :)
Dodałam też kilka białych piórek :) Tymi trzema z powyższego zdjęcia zostały obdarowane Babcie i Prababcia ;) A dwa zostawiłam sobie. Moje bez piórek :)
Super pomysł i uroczo to wygląda :) Drugi projekt to wianek. Ale taki niezwyczajny ;) Uszyty, cały z materiału... Zawsze podobały mi się takie wianki, ale były jedna z tych rzeczy, które wydawało mi się, że NA PEWNO mi się nie uda zrobić ;) A tu proszę. Na blogu Kreatywne życie znalazłam przepis na taki wianek i na ozdobne kwiatki z materiału. Przepis na motylki i rozetki wpadł mi gdzieś w oko podczas podróżowania po blogu Wild Olive. Wszystko zebrałam do kupy i po swojemu uszyłam. I wisi teraz w kuchni w oknie :)
Co było najtrudniejsze dla mnie? Hmmm... Może was zdziwię, ale nie praco- i czasochłonne wypychanie poszczególnych elementów silikonowym groszkiem. Najtrudniejsze było nadanie mu kształtu i zszycie warkocza. No jakoś tak :) Ale jestem z niego bardzo dumna i niezmiernie mi się podoba :)
Wianek jest kolejnym dowodem na to, że jak się chce, to się da :) Dlatego w tym roku nie będę się ograniczać, bo 'może się nie udać', tylko próbować, bo przecież na pewno się uda! :)





9/30/2013

Żołędzie i patyki - świecznik ze słoika i jesienny wianek ozdobny

Żołędzie i patyki - świecznik ze słoika i jesienny wianek ozdobny
Nie wiem od czego by tu zacząć... No dobra. To może tak: weekend minął pod znakiem choroby Mr. T. A wiadomo: chory facet w domu to jak dwójka chorych dzieci ;) Na szczęście to mamy już za sobą, a ja miałam trochę czasu, żeby skończyć pewien projekt, który jednak pokażę nieco później. A póki co korzystając z darów natury, które leżą u mych stóp zrobiłam jesienne dekoracje, które wylądowały na wykombinowanej niedawno półeczce.
Najpierw był pomysł na wianek. Bazę zrobiłam z gałganków. Całość owinęłam skrawkami płótna bawełnianego ufarbowanymi w esencji herbaty. Żeby nie wyglądał tak bardzo 'gładko' paski płótna targałam ręcznie. Potem dokleiłam żołędzie i ich czapeczki oraz kawałek drewienka.
Dzięki wiankowi opanowałam też w końcu pistolet na gorący klej ;) Drugim pomysłem był świecznik na podgrzewacze zrobiony ze słoiczka. Często wykorzystuję słoiczki, jako świeczniki. Dziś na spacerze buszowałam trochę w lesie ;) więc tym razem obkleiłam słoiczek patykami i przewiązałam sznurkiem.
No i tak teraz sobie to wszystko stoi ślicznie na półce. I na koniec jeszcze przyznam się pokornie, że ostatnio po raz kolejny padłam ofiarą swojego lenistwa. Ktoś delikatnie zwrócił mi uwagę, że niektóre moje zdjęcia są nieco niedbałe. Przyznaję, że 'ktoś' miał rację. Czasem robiłam je w pośpiechu... Teraz się przyłożyłam, poprawiłam i obiecuję - głównie sobie - że już taki poziom utrzymam. Pozdrawiam Was wszystkich słonecznie i jesiennie.


11.10.2013
PS: okazuje się, że mój pomysł z półeczką na taśmach wcale nie jest niczym odkrywczym ;) TU wersja ze skórzanymi paskami.




Copyright © Tyci Kraft , Blogger