Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tipi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tipi. Pokaż wszystkie posty

3/10/2016

Małe poprawki ^_^

Małe poprawki ^_^
Ci, którzy śledzą mojego bloga oraz ci, którzy mnie znają wiedzą, że często podchodzę zbyt entuzjastycznie do swoich pomysłów. Podobnie jest z szyciem i często chcę uszyć coś szybko, na już, na wczoraj. Nie zawsze wychodzi mi to na dobre, bo wtedy szyję z rozmachem i bez szpilek ;) A jak wiadomo szpilki to bardzo dobra i ważna rzecz w życiu każdej krawcowej. Nawet krawcowej takiej, jak ja... No i potem się wkurzam, bo mi nie wychodzi, bo mi się nie podoba, bo muszę pruć!

Można by powiedzieć, że nie ma się tu czym chwalić zwłaszcza, że szyję niektóre rzeczy na zamówienie. I tu niespodzianka. Jak szyję dla kogoś, to nawet sto razy przymierzę, zepnę i pooglądam. A dla siebie to tak szybko...

No i podobnie było z tipi, o którym pisałam TU. Tak bardzo chciałam uszyć je szybko, że wyszło niby dobrze, ale... Każdemu się podobało, a mnie złościło, że tu się coś nie układa, tam źle trzyma. Pewnego dnia w ferworze walki namiot się złożył i już nie rozłożył. Kije wyleciały do piwnicy, a ja usiadłam z nożyczkami i pocięłam całe tipi na elementy. Potem cały wieczór siedziałam i wycinałam wszystko od nowa w głowie już planując co i jak. I tak oto wygląda stare - nowe tipi.

Odrobinę je zmniejszyłam. Dla zainteresowanych podaję wymiary: podstawa dolna 90 cm (+ ok 4 cm na kanalik na kije i szew); podstawa górna 14 cm (+ ok 3 cm na kanalik na kije i szew); wysokość 160 cm. Zapytacie, dlaczego jest różnica w wartościach dodanych na kanalik. Bo kije bambusowe mają to do siebie, że nie są tej samej grubości na całej długości ;) Kanalik ciągnie się oczywiście na całej wysokości namiotu. Aha! I pamiętajcie, że jeśli szyjecie przednią ścianę z wejściem z dwóch kawałków, to zostawcie sobie kilka centymetrów na tę zakładkę. U mnie to było coś ok 4 cm. U dołu w kanalik na kij wkleiłam klejem na gorąco rzep. W ten sposób zamykam kanalik i kije nie wyłażą od dołu. ;)
Jak widać tipi otrzymało również ozdobną lamówkę. Dzięki temu kanalik zrobił się węższy i sztywniejszy i całość nie zsuwa się z kijka. I tak oto spędziłam kolejny długi wieczór na szyciu tego tipi. Teraz jednak jestem bardzo zadowolona. Namiot ładnie się prezentuje, a po namiotowej przerwie Mały Człowiek znowu się ucieszył z nowej 'zabawki'. Radość trwała jednak krótko - jak to u Małych Człowieków bywa, ale myślę, że jeszcze nie raz będziemy ją przeżywać na nowo ;)





11/20/2015

Namiot - tipi dla Małego Człowieka

Namiot - tipi dla Małego Człowieka
Ostatnio Mały Człowiek ma etap pod tytułem "nie ma". Chowa się pod kocem i trzeba go szukać. Czasem jest to zabawne, bo nie dość, że siedzi pod tym kocem na środku pokoju, to jeszcze cały czas woła "nie ma" i chichocze. Ale szukać trzeba. Do tego z wielką pasją (czytaj: donośne okrzyki "mama, mama!!!" ;)) każe sobie budować namiot na łóżeczku, stole i gdzie tam jeszcze się uda. W związku z tym wpadłam na pomysł (dodatkowo zainspirowana zabawkową gazetką jednego z marketów), żeby mu kupić namiot. Taki do zabawy. No i wycinek gazetki sobie wisiał, kiedy Mr. T. zaproponował, że może byśmy mu zrobili taki namiot. Zrobili, czyli tata kupi kije, a mama zrobi resztę ;)

Chciałam się trochę wymigać i pomyślałam, że mu kupimy takie tipi, co to panie sprzedają. Takie piękne i urocze w groszki, czy gwiazdki. Niestety cena mnie troszkę powaliła i pomyślałam, że jednak sama sobie poradzę. Nie twierdzę, że są za drogie, bo sam materiał potrzebny na uszycie to już niezła sumka, a co dopiero te roboczogodziny potrzebne na uszycie tej płachty z dodatkami. Twierdzę za to, że trochę wstyd by było, jakby mama z maszyną kupowała gotowce ;)

Moje tipi może nie jest taki idealne, jak te oferowane na necie. Jest za to jedyne, niepowtarzalne i duuuuże. A do tego kosztowało nas (nie licząc roboczogodzin i nici ;)) jakieś 12 zł.
Bambusowe kije kupiliśmy w markecie budowlanym na dziale ogród. Kosztowały ok 4 zł za sztukę. I to jest nasz jedyny wydatek, bo reszta została wydobyta z domowych zasobów naszych i babci Zosi. Na poszycie użyliśmy bowiem starych zasłon Babci Zosi. Śmieję się, że to namiot małego maharadży, bo ta błękitno-szara tkanina jest błyszcząca i w jakieś takie orlo - kwiatowe ornamenty ;) Całość ma wysokość ok 150 cm, a bok podstawy ok 100 cm. Wielki namiot dla Małego Człowieka, ale dzięki temu mieści się w nim również mama lub tata. Trochę nam nogi wystają, ale Mały Człowiek się cieszy. Początkowo Mały Człowiek trochę olał swoją nową kryjówkę, ale pokazaliśmy mu jej możliwości i teraz z Miau, Muu i całą resztą bandziurki siedzi w namiocie ;)
Od środka na górze i w połowie namiotu przyszyta jest guma, która trzyma kije na miejscu. Przy podstawie kije umieszczone są w takich jakby kieszonkach, żeby nie uciekały na boki ;) W kilku miejscach ozdobiłam namiot kawałkami filcu. Pojechałam trochę na leniucha, bo już nie chciałam się szarpać z tą płachtą przy maszynie. Przykleiłam więc filc klejem na gorąco. Ofiary w ludziach: jeden palec ;) Planuję dodać jeszcze kilka ozdób, ale to już musi nabrać mocy urzędowej ;)





Copyright © Tyci Kraft , Blogger