Powstał już w lutym, chociaż w głowie powstawał już od kilku miesięcy. Nie mogłam pokazać wcześniej, bo miał być niespodzianką dla Roczniaka z Zielonej Wyspy. Ale dziś myślę, że już mogę, że już został wręczony.
Album. Bo o nim mowa. Z materiału: bawełny, filcu, tasiemek, koronek... Usztywniony brystolem. Album na zdjęcia i pamiątki z życia Małego Chłopca i jego Rodziców. Mam nadzieję, że się spodoba i przyda.
Pomysł wpadł mi do głowy, kiedy zaczęłam się interesować junk journalingiem. I pomyślałam, że mogę uszyć taki trochę 'śmieciowy' album ze ścinków. Ponieważ to mój pierwszy projekt tego typu nie poszalałam - za mało przeszyć, łatek, ale i tak wyszedł super. Zresztą zobaczcie sami. Oto okładka:
Okładka jest z filcu 3 mm. Guzik służy do tego, że do zamknięcia albumu jest wstążka, którą się mota wokół niego. Niestety okazuje się, że nie mam odpowiedniego zdjęcia... ;) No nic to. Dalej mamy strony z kieszonkami, tasiemkami i drewnianymi klamerkami ;)
Ogólnie cały album utrzymany jest w kolorach: czarny, biały i odcienie niebieskiego. Są też szarości i kilka akcentów w mocniejszym kolorze ;)
Album wypełniłam już w pewnym stopniu kartkami w rożnej formie. Mogą do nich przykleić zdjęcia lub spisać na nich wydarzenia z życia rodzinnego :)
Album ma 8 stron (wszywanych jak składka ;)) + kieszonki na wewnętrznej stronie okładki. Niby niewiele, ale kieszonki i zakładki dają spore możliwości i pomieszczą na pewno wiele zdjęć.
Nie pamiętam jaki dokładnie ma wymiar... Chodziło mi o to, żeby zmieściły się tam zdjęcia 10x15 cm. Okładka ma chyba 20x20 cm, a strony nieco mniej.
Osobiście jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego i wierzę, że Sis też się spodoba :)
No to na dziś tyle. Zapraszam na kolejne wpisy. Będzie chyba nowa T-Bag ;) A póki co pozdrawiam, PA! :)




