Jestem z moim Przybocznym młodym małżeństwem, które z powodu cudownej polskiej rzeczywistości 'nie ma domu'. Brzmi to brutalnie, ale choć mamy gdzie mieszkać, na głowę nam się nie leje i nie marzniemy na wietrze, to zamieszkiwany przez nas lokal nie jest nasz! No niestety... Na Mikołaja proszę o własne, nasze prywatne cztery kąty... Może kiedyś, a póki co musimy sobie jakoś radzić i w wynajętym mieszkaniu stworzyć coś swojego, swoje małe gniazdko. A że w wynajętym mieszkaniu należny unikać wyrządzania szkód wszelakich, to musiałam znaleźć inny sposób na wykorzystanie tego co mi dano i stworzenie czegoś naszego. I tak powstał pomysł, żeby przy pomocy sznurka lnianego i drewnianych spinaczy do bielizny stworzyć własną "galerię zdjęć". Wykorzystała karnisz i rurki od kaloryferów ;) Zwykłe spinacze (najtańsze, drewniane z marketu) okleiłam kolorowymi skrawkami. Zdjęcia, żeby było je łatwiej przypiąć i żeby się nie wyginały podkleiłam kawałkami tektury falistej wzmocnionej patyczkami do szaszłyków... Zresztą - co ja się tu będę rozpisywać... Zobaczcie sami, a jak ktoś ma pytania, to zapraszam do pytania :)
No i jeszcze na koniec podpatrzone gdzieś w sieci wykorzystanie słoika jako świecznik :) Daje fajne przytłumione światło ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
witaj na moim blogu! dziękuję za odwiedziny :) będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) pozdrawiam