Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album na zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album na zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

5/14/2019

Jak przechowywać zdjęcia?

Jak przechowywać zdjęcia?

Dzisiejszy wpis nie będzie o tym, jak zabezpieczać bezcenne odbitki przed wpływem warunków atmosferycznych. Nie znajdziecie tu też fachowej, technicznej wiedzy na temat kompresji zdjęć, galerii online, czy systemów archiwizowania w folderach (a takowy jako perfekcjonistka oczywiście mam!). Dziś będzie wpis o tym, jak zapakować zdjęcia, jeśli chcemy je komuś podarować. A może po prostu zamiast tradycyjnego albumu mamy chęć na inne, ciekawe rozwiązania?

W obecnych czasach zdjęcia przechowujemy głównie w telefonie, na dysku, w chmurze. Mało kto wywołuje zdjęcia zwłaszcza, że przy dostępności aparatów fotograficznych w telefonie robimy ich dziesiątki i setki. A jednak nadal są tacy, co to wolą czasem usiąść i przejrzeć album taki ze stronami, a nie z plikami. Są tacy, co przechowują zdjęcia w kopertach, pudełkach, przewiązane wstążką wraz z pamiątkami po tych wyjątkowych chwilach. Nie zapominajmy też o tym, że prawdziwy renesans przeżywają domowe galerie ścienne. No i jeszcze wspomnę, że poza selfiaczkami z dziubkiem, co raz częściej decydujemy się na profesjonalne sesje. Dostajemy piękne ujęcia, obrobione fotki, na których (zwykle) się sobie podobamy ;) No to co zrobić z odbitkami? Jeszcze te z sesji to pół biedy, bo Fotografowie zwykle dbają o taki detal, jak opakowanie na zdjęcia. Ale kiedy wywołujemy zdjęcia sami, to co?

Junk Journal

Jak już wiecie poczułam lekką miłość do tej formy przechowywania zdjęć i pamiątek. I choć sama swojego jeszcze nie mam - planuje takowy w końcu zrobić - to zachwyca mnie, jak w swobodny i artystyczny sposób można prowadzić taki album, dziennik, pamiętnik. 


Junk Journal można zrobić samemu. Pewnie wielu z Was ma w domu kolorowe papiery, stare torebki prezentowe czy kartki imieninowe/urodzinowe. Wystarczy to wszystko poskładać do kupy i włożyć w jakąś okładkę. No tak! Powiecie, że łatwo się mówi, a ja sama nie mam Junk Journala i mój pierwszy powstał również z dużą dozą niepewności... Owszem, jest to raczej rozwiązanie dla osób z nieco artystycznym zacięciem, ale myślę, że dla chętnego nic trudnego! ;) Na prawdę z prostych elementów można zrobić coś fajnego. Zerknijcie chociażby tu - na wpis o albumie z kopert. A skoro już o kopertach mowa, to...

Koperty z tkaniny

Innym fajnym rozwiązaniem nie tylko na przechowywanie zdjęć, ale również na ich zapakowanie na prezent są ozdobne koperty z tkaniny. Widywałam już koperty ze skóry, ale tkanina wydaje mi się bardziej praktyczna ponieważ wielość wzorów, kolorów i rodzajów tkanin daje nieskończone możliwości dopasowania ich do okoliczności. I tak np. na zdjęcia ze Świąt Bożego Narodzenia możemy wybrać wzory w gwiazdki, reniferki i bałwanki, a na zdjęcia z Chrztu czy Komunii klasyczną biel, czy coś subtelnego, pastelowego. 


Koperty są bardzo praktyczne: organizują zdjęcia, możemy je trzymać razem w jednym pudle, możemy je dodatkowo oznaczyć jakimiś tagami z opisem, co jest w środku. A kiedy się zabrudzą - można je uprać i używać dalej! ;)

Jak widzicie pomysłów na przechowywanie zdjęć może być kilka. Wszystko zależy od naszej kreatywności i chęci. A jak u Was wygląda sytuacja ze zdjęciami? Wywołujecie? Macie domowe galerie, czy kolekcję albumów? Dajcie znać :)

A dla ciekawych innych rozwiązań polecam jeszcze wpis:

3/11/2018

Album na zdjęcia i pamiątki

Album na zdjęcia i pamiątki
Powstał już w lutym, chociaż w głowie powstawał już od kilku miesięcy. Nie mogłam pokazać wcześniej, bo miał być niespodzianką dla Roczniaka z Zielonej Wyspy. Ale dziś myślę, że już mogę, że już został wręczony.

Album. Bo o nim mowa. Z materiału: bawełny, filcu, tasiemek, koronek... Usztywniony brystolem. Album na zdjęcia i pamiątki z życia Małego Chłopca i jego Rodziców. Mam nadzieję, że się spodoba i przyda.

Pomysł wpadł mi do głowy, kiedy zaczęłam się interesować junk journalingiem. I pomyślałam, że mogę uszyć taki trochę 'śmieciowy' album ze ścinków. Ponieważ to mój pierwszy projekt tego typu nie poszalałam - za mało przeszyć, łatek, ale i tak wyszedł super. Zresztą zobaczcie sami. Oto okładka:


Okładka jest z filcu 3 mm. Guzik służy do tego, że do zamknięcia albumu jest wstążka, którą się mota wokół niego. Niestety okazuje się, że nie mam odpowiedniego zdjęcia... ;) No nic to. Dalej mamy strony z kieszonkami, tasiemkami i drewnianymi klamerkami ;)


Ogólnie cały album utrzymany jest w kolorach: czarny, biały i odcienie niebieskiego. Są też szarości i kilka akcentów w mocniejszym kolorze ;)


Album wypełniłam już w pewnym stopniu kartkami w rożnej formie. Mogą do nich przykleić zdjęcia lub spisać na nich wydarzenia z życia rodzinnego :)


Album ma 8 stron (wszywanych jak składka ;)) + kieszonki na wewnętrznej stronie okładki. Niby niewiele, ale kieszonki i zakładki dają spore możliwości i pomieszczą na pewno wiele zdjęć. 

Nie pamiętam jaki dokładnie ma wymiar... Chodziło mi o to, żeby zmieściły się tam zdjęcia 10x15 cm. Okładka ma chyba 20x20 cm, a strony nieco mniej. 

Osobiście jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego i wierzę, że Sis też się spodoba :)

No to na dziś tyle. Zapraszam na kolejne wpisy. Będzie chyba nowa T-Bag ;) A póki co pozdrawiam, PA! :)





11/05/2014

Uratowany album - album na zdjęcia

Uratowany album - album na zdjęcia
Jeszcze będąc na Wyspie dostałam od Sis album na zdjęcia. Wyjątkowy nie tylko dlatego, że jest to prezent, ale również przez swój wygląd. Okładka wykonana jest z lakierowanego drewna. Przód jest w pięknym czerwonym kolorze ze srebrno-perłowymi kwiatami. Środek stanowiły czarne kartki przekładane pergaminem. No ale niestety natura spłatała nam figla...

Z Mr. T się śmiejemy, że przeprowadzka bez przygód i strat, to nie byłaby przeprowadzka. Piwnica, w której były nasze rzeczy uległa zalaniu kilka dni po tym, jak je tam umieściliśmy. Ironia losu jest taka, że bez względu na warunki atmosferyczne nigdy się to wcześniej nie zdarzyło. Tak więc chyba nasze rzeczy przynoszą pecha, albo my go przynosimy...

W każdym razie jedną z ofiar był właśnie wspomniany album od Sis. Drugą ofiarą stał się album miejski, który tworzyłam tak dla relaksu i przy okazji. Bardziej żal mi było tego pierwszego. Nie ma dwóch takich albumów! Dlatego postanowiłam go jakoś uratować. I tu z pomocą przyszła druga ofiara powodzi: album miejski tworzony w brulionie z czarnymi stronicami. I na szczęście udało mi się z niego odzyskać te czarne kartki.
Trochę było wycinania... Ale opłaciło się. Dołożyłam kilka kolorowych stron. Najgorsze było dziurkowanie i zszywanie całości. Bo okazało się, że dziurkacz ma inny zasięg i musiałam każdą kartkę dziurkować ręcznie dwa razy...
Najważniejszy jest efekt końcowy. Operacja się udała, pacjent przeżył, album uratowany!! Teraz się tylko zastanawiam, na co go przeznaczyć?

Odpowiedź przyszła szybko: powstanie w nim nasz album rodzinny. Pozdrawiam.

PS: Odwiedzających i zapraszam jeszcze na >>KONKURS<<







6/12/2012

wyklejany prezent

wyklejany prezent
Ja tak sobie myślę, że prezenty to naprawdę fajna rzecz. Uwielbiam ten moment, kiedy odwijam papier i zaglądam do środka. Oczywiście najfajniejsze są te, które są niespodzianką - nie wiemy, co jest w środku i niecierpliwe rozrywamy papier. A jeszcze lepsze są te, które niby wiemy, co kryją w sobie, a tu i tak - niespodzianka! Ktoś, coś dorzucił, dodał i micha się cieszy. I tak właśnie było z prezentem od Sis - niby wiedziałam, co jest w środku, a tu...! Zresztą zobaczcie sami. Obiecałam, że zrobię fotki, bo Sis już nie zdążyła :D






Dziękuję jeszcze raz Sis :) Pozdrawiam i przypominam o moim Candy ;)
Copyright © Tyci Kraft , Blogger